NA ŻYWO
Nauka, polityka i gaz. AI staje się przemysłem. Co to jest SLM? Small Language Model — mały, ale zdolny Co to jest open source AI? Modele AI dostępne dla każdego Co to jest Ollama? Uruchom modele AI na swoim komputerze Co to jest destylacja modeli AI? Mniejszy model, porównywalna jakość Co to jest guardrails AI? Barierki bezpieczeństwa modeli
CYTRYNA.AI

Pytlasińskiego 18. Kamienica, która pamięta wszystko

Władysław Pytlasiński w stroju zapaśniczym
Władysław Pytlasiński w stroju zapaśniczym — mistrz świata w zapasach (1900). Domena publiczna

Ulica zapaśnika

Żeby zrozumieć tę kamienicę, trzeba zacząć od człowieka, którego imię nosi ulica. Władysław Pytlasiński — rodowity warszawiak, syn powstańca styczniowego, z zawodu mechanik — w 1882 roku wyjechał do Szwajcarii szukać lepszego życia. Znalazł coś więcej: pasję, która zaprowadziła go na budowę wieży Eiffela (pracował jako główny elektryk) i na maty zapaśnicze Paryża. W 1900 roku został mistrzem świata w zapasach. Z ośmiuset walk przegrał zaledwie sześć.

Kiedy w połowie lat trzydziestych XX wieku na mokotowskich Sielcach rosła kamienica pod numerem 18, Pytlasiński nie żył już od kilku lat — zmarł na zawał w 1933 roku, pochowany na Powązkach. Ale ulica nosiła już jego imię, a nowy budynek wpisywał się w ducha, który ten człowiek uosabiał: nowoczesność, ambicję, wiarę w lepsze jutro.

Mokotów z gliny i marmuru

Mokotów włączono do Warszawy dopiero w 1916 roku. W dwudziestoleciu międzywojennym dzielnica przeżywała gorączkę budowlaną. Sielce — mała, intensywnie zabudowywana część Mokotowa — rosły w oczach. Obok eleganckich kamienic z balkonami i dużymi oknami wciąż stały gliniane chałupy. Pytlasińskiego 18 należała do tej pierwszej kategorii: modernistyczny budynek z lat 1936–1938, jedno- do trzypiętrowy, wielorodzinny. Okna balkonowe, proste linie, pewność siebie nowej architektury. Ktoś, kto tu kupował mieszkanie, wierzył, że przyszłość będzie dobra.

Przyszłość dała mu pięć lat spokoju.

Dziecko za murem

Po wrześniu 1939 roku Mokotów stał się dzielnicą niemiecką. Polaków wyrzucano z mieszkań, na Rakowieckiej urządzono więzienie, ulicami jeździły samochody Gestapo. Kamienica przy Pytlasińskiego 18 jakoś trwała — i mieszkali w niej nadal Szulcowie.

Józef Szulc pochodził z ziemiańskiej rodziny z majątku Jeziorzany koło Czortkowa. Przed wojną był klientem i bliskim znajomym adwokata Izraela Wintera. Dwudziestego piątego sierpnia 1941 roku Winter został zamordowany przez nazistów w masowej egzekucji miejscowych inteligentów. Jego żona Netka i sześcioletnia córka Marta trafiły do getta.

Latem 1943 roku Józef Szulc złożył Netce propozycję: odda córkę pod jego opiekę. Matka zgodziła się. Wiedziała, co czeka dziecko za murami getta. Wiedziała też, że prawdopodobnie już jej nie zobaczy.

Marta Winter zamieszkała przy Pytlasińskiego 18.

Przez ponad rok żydowska dziewczynka ukrywała się w mokotowskiej kamienicy, przez pewien czas razem z inną Żydówką — Różą Rozensztok. Codzienność pod jednym dachem z okupantem na ulicach. Strach wbudowany w ściany. Pytlasińskiego 18 było dla Marty jednocześnie schronieniem i pułapką — bo każde pukanie do drzwi mogło oznaczać koniec.

Sierpień 1944

Powstanie Warszawskie wyrwało Martę z tego kruchego bezpieczeństwa. Ze służącą Szulców, Heleną Czaplińską, trafiła do obozu przejściowego w Pruszkowie. Po dwóch tygodniach udało im się uciec. Przez kilka następnych miesięcy mieszkały i pracowały na wsi pod Krakowem, w warunkach, które trudno nazwać ludzkim. W styczniu 1945 wróciły do zrujnowanej Warszawy. Wiosną Martę odnaleźli i odebrali krewni.

Ale Pytlasińskiego 18 zostawiło jeszcze jeden ślad w dokumentach tamtego sierpnia. W „Komunikacie informacyjnym nr 23" Warszawa-Mokotów z 29 sierpnia 1944 roku, w rubryce „Poszukiwanie zaginionych", czytamy dwa ogłoszenia:

„Nula z Pytlasińskiego 18 prosi o wiadomość od Jasia, Stacha, Jurka i Mariana pseudo »Ludwik«"

„Adela Zarzecka poszukuje brata Tadeusza z Pytlasińskiego 18"

Dwa mieszkania, dwie rodziny, ten sam adres. Dwa głosy ludzi, którzy nie wiedzą, czy ich bliscy jeszcze żyją. Komunikat powstańczy jako butelka wrzucona do morza — w nadziei, że ktoś ją wyłowi.

Sprawiedliwi

Dwudziestego drugiego lutego 1989 roku — kilka miesięcy przed wyborami czerwcowymi, jeszcze w PRL-u — rodzina Szulców otrzymała od Instytutu Yad Vashem tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Za Martę. Za decyzję podjętą latem 1943 roku. Za rok ukrywania dziecka w kamienicy na Sielcach.

Pytlasiński byłby dumny ze swoich sąsiadów. Człowiek, który z ośmiuset walk przegrał sześć, rozumiał, że prawdziwa siła nie ma nic wspólnego z mięśniami.

Kamienica stoi

Pytlasińskiego 18 stoi do dziś. Trzy piętra, balkony, modernistyczne okna. Ktoś wchodzi, ktoś wychodzi, ktoś parkuje samochód. Zwykły mokotowski adres — który mieści w sobie całe stulecie.